Kings Of Leon dla Billboard Magazine

kings-of-leon-cover-990

Wracamy do dobrych wiadomości – dotychczasowy tour był przecież znakomity i wielka szkoda, że został tak nagle przerwany i to w taki niemiły sposób. Zespół nie wróci do koncertowania aż do 28 sierpnia, bowiem tyle czasu wymaga rehabilitacja Nate’a – z tego powodu odwołanych musiało zostać dziewięć koncertów. Na pocieszenie mamy jednak zdecydowanie milsze wiadomości, bo jak możemy przeczytać w artykule magazynu Billboard, Kings Of Leon tworzą już nowy materiał na kolejny krążek, który będzie siódmym w dyskografii zespołu. Całe tłumaczenie artykułu poniżej, miłego czytania!

Nie minął jeszcze rok od premiery ostatniego krążka Kings Of Leon, a zespół jest już gotowy by w niedalekiej przyszłości zająć się kolejnym – w zasadzie, zespół już się nim zajmuje. Jak w rozmowie telefonicznej zdradził frontman zespołu Caleb Followill:

„My zawsze nad czymś pracujemy. Wczoraj mieliśmy próby, a skończyło się na tym, że weszliśmy do studia i zamiast odbyć te próby to tworzyliśmy jedynie nową muzykę. Jest to jednak sposób, w jaki to robimy – jeśli włoży się nas wszystkich razem do pokoju i da się nam instrumenty to ciężko nam rozpamiętywać przeszłość i grać coś, co graliśmy milion razy. O wiele bardziej wolimy tworzyć, więc uważam że to, co do tej pory udało nam się stworzyć jest naprawdę fajne. Sporo zależy jednak od pory roku, w której robimy album – jeśli jest to zima to na płycie znajdzie się też pewnie kilka smutnych piosenek.”

„Mechanical Bull”, czyli pierwszy nowy album w ciągu czterech lat po krótkim zawieszeniu zespołu, zadebiutował na drugim miejscu listy Billboard 200 we wrześniu ubiegłego roku i zawierał hity „Supersoaker”, „Wait For Me” oraz „Temple”, które znalazły się na liście Top 20 Alternative Songs. Perkusista Nathan Followill zaznaczył, że nowe utwory są „przyjmowane bardzo dobrze”:

„Jesteśmy super podekscytowani graniem nowych piosenek na każdym koncercie i fajnie jest widzieć reakcję publiczności i przekonać się, do których piosenek znają już wszystkie słowa, a do których nie znają tekstu wcale.”

Caleb uważa tymczasem, że publiczność jest „zdecydowanie dojrzalsza”:

„Sądzę, że ludzie – teraz, kiedy mieli czas, by strawić to, co do tej pory stworzyliśmy – zaczynają uświadamiać sobie, które utwory naprawdę lubią, ale też to, ile pracy w nie wkładamy.”

Fani wciąż ekscytują się tym, jak wiele pracy Kings Of Leon włożyli w swój ostatni występ w ramach Lollapalooza. Zespół nie tylko zagrał trzy utwory – „Comeback Story”, „Milk” i „Knocked Up” – z orkiestrą, ale również zaskoczył publiczność coverem „Dancing On My Own” z repertuaru Robyn na bis, co było zdecydowanie lżejszym momentem wśród bardziej poważnego repertuaru zespołu. Mówi Nathan:

„Nie uważam, by było to coś, co sprawiłoby że ludzie wzięliby nas mniej poważnie. Była to po prostu dla nas okazja, by pokazać siebie od tej bardziej zabawnej strony, pokazać że możemy wyjść na chwilę z ramy i zrobić coś, co normalnie nie leży w naszej naturze. Zagraliśmy ten utwór wcześniej tylko raz, dla brytyjskiej stacji radiowej i nasze wykonanie zostało bardzo dobrze odebrane przez media społecznościowe, więc kiedy przyszedł czas na zrobienie czegoś specjalnie na Lollapalooza to nie mieliśmy wątpliwości, by zagrać ten właśnie utwór na tak wielkiej scenie. Odbiór publiczności był znakomity, więc bardzo się cieszę, że to zrobiliśmy.”

Caleb dodał, że zaznajomił się z utworem „Dancing On My Own” dzięki imprezom urządzanym przez jego żonę. Jak wyjaśnia:

„Za każdym razem kiedy idziemy na takie imprezy to z reguły jest DJ, który zawsze gra tę piosenkę w celu sprawienia, by wszystkie te piękne kobiety zaczęły tańczyć. Od zawsze byłem więc fanem tego utworu, tak samo jak Matthew, dlatego gdy pewnego dnia byliśmy na backstage’u i któryś z nas grał akordy „Use Somebody” to uświadomiliśmy sobie, że wystarczy lekka zmiana tych akordów i można śpiewać ten właśnie utwór. Tak więc gdy mieliśmy okazję zrobienia coveru to spróbowaliśmy z tym i wyszło dobrze. No i tak naprawdę to w Chicago staraliśmy się jedynie sprawić, by wszystkie panie tańczyły.”

Reklamy

Album we wrześniu, singiel już w lipcu!

Kings of LeonŚwietne informacje dobiegły nas wczoraj zza oceanu – jak podał na swoim twitterze Bob Waugh z radia WRNR, nowy album Kings of Leon ukaże się prawdopodobnie 13. września, a więc potwierdzają się wcześniejsze zapowiedzi daty wydania albumu, które przekazał niedawno basista zespołu, Jared Followil. Waugh dodał też, że dwa miesiące przed wydaniem albumu pojawi się pierwszy singiel, zatytułowany „Supersoaker”.

Ciekawe, czy grupa będzie grała utwory z nowej płyty na najbliższej trasie koncertowej, w tym również na koncercie w Polsce. Miejmy nadzieję, że im bliżej września, tym będziemy poznawać coraz więcej szczegółów dot. nowego wydawnictwa. Pewne jest jedno:

KINGS OF LEON WRACAJĄ!

Ostatnie dni nagrywań, płyta coraz bliżej!

Jak dowiadujemy się z twitterów Nathana oraz Jareda – czyli w zasadzie jednych wiarygodnych źródeł tego, co dzieje się wokół zespołu (choć z tym wiarygodnym w przypadku Jareda można by się zastanowić) – właśnie kończy się mixowanie oraz nagrywanie płyty, co oznacza, że płyta przechodzi przez kolejne etapy i do jej wydania jest już naprawdę blisko. Okazuje się więc, że Jared mógł mieć rację, kiedy zapowiadał, że nowy album ujrzy światło dzienne we wrześniu.

Nathan dodał, też, że zespół ciężko pracuje nad nowymi piosenkami, a także na nowo uczy się grać stare utwory – to skutek zbliżającej się trasy koncertowej, która obejmie również Polskę (Kings of Leon zagrają 6. lipca w ramach Open’er Festival). Oficjalnie ma się ona rozpocząć 11. maja, występem na BotlleRock Napa Valley Festival w USA.

Kingsi już pracują nad nową płytą!

Z twitterów Nathana oraz Jareda dochodzi do nas coraz więcej sygnałów, że płyta będzie gotowa już niedługo. Obaj co jakiś czas zdają raporty z danego dnia pisząc np: