Caleb i Nathan dla ShortList

kol_shortist

Zaraz wydacie pierwszy album od trzech lat. Czy czujecie się jak gdyby to był comeback?

Nathan: Nie, myślę że wszyscy po prostu rozdmuchali tę jednoroczną przerwę, którą sobie wzięliśmy do niedorzecznych proporcji. Ludzie myśleli, że było to gorsze, ale my wiemy że to nieprawda. Potrzebowaliśmy króciutkiej przerwy. I album jest bardzo dobrym przykładem, który pokazuje, dlaczego dobrym było zrobienie sobie tej przerwy.

Czy decyzja o wzięciu sobie wolnego zapadła po czy przed odwołaniem części trasy koncertowej w 2011 roku? Czy było wtedy jakieś spotkanie zespołu?

Caleb: Po pierwsze, na początku tamtej trasy koncertowej mieliśmy chyba najgorętsze lato w historii USA. W większości mieliśmy grać na zewnątrz w lipcu i sierpniu, więc na początku nie było w ogóle mowy o odwołaniu trasy. Potem, po kilku występach, mówiliśmy sobie „To nas wykończy.” Po każdym koncercie potrzebowaliśmy kroplówek, by uzupełnić płyny.

Nathan: Było gorąco. I pamiętam, że po koncercie w St. Loius ludzie mówili „Perkusista miał takiego kaca, że musiał być podłączony do kroplówki tylko po to, by móc grać!”

Jak ciężkie się to stało?

Caleb: Z moim zdrowiem było całkiem źle. Można funkcjonować jedynie dzięki kroplówkom przed każdym występem, zastrzykom sterydów, by móc śpiewać i takim rzeczom. Strasznie się męczyliśmy. Wspólnie, jako zespół, byliśmy właśnie w takim punkcie. Mówiliśmy sobie „Albo zrobimy sobie przerwę, albo to może być nasza ostatnia trasa koncertowa, którą robimy.” Okropnie było odwoływać koncerty, czułem się przez to strasznie. Ale wolałbym odwołać jeden koncert i wrócić na 20 kolejnych aniżeli żyć jak wtedy.

Mając to na uwadze, Jared napisał też słynnego tweeta, że mieliście „problemy… większe niż nie wypicie wystarczającej ilości Gatorade”. Czy bycie w zespole z własnymi krewnymi może spowodować problemy?

Nathan: Tak, to znaczy, w zespole perkusista i wokalista niekoniecznie muszą o takich rzeczach rozmawiać. Ale w drodze powrotnej do domu będę rozmawiał z moim bratem. Myślę, że to stąd pochodzi ta brutalna szczerość. Jesteśmy ze sobą bardzo blisko i każdy z nas może powiedzieć, kiedy ktoś kłamie. Brwi pójdą w górę i będą zdawały się mówić „Gówno prawda”. Nigdy nie obchodzimy się wzajemnie jak z jajkiem. To mój brat, więc powiem mu, jeśli mnie wkurza.

Caleb: Czasem prościej jest mi porozmawiać z nimi poprzez piosenkę, aniżeli usiąść i powiedzieć, co czuje. Robiłem więc tak czasami.

Czy kiedykolwiek myśleliście o tym, by nagrywać osobno, jak The Strokes?

Nathan: Cóż za nieszczęśliwa egzystencja by to była. Nie ma na świecie wystarczającej ilości pieniędzy czy sławy…

Caleb: Tak, prędzej zawiesiiłbym moje kowbojskie buty na kołku.

Czy kiedykolwiek dochodziło między wami do rękoczynów?

Nathan: O tak, pamiętam że pewnej nocy się pobiliśmy z powodu dziewczyny. Była ostatnią dziewczyną w barze, a ja i Caleb wymyśliliśmy sobie, że pójdzie do domu z jednym z nas, więc zrobił się z tego konkurs. Następnie zaczęliśmy się bić, ona wyszła, my cały czas się biliśmy, ochroniarz nas rozdzielił, położył ręce na Calebie, co sprawiło że się wkurzyłem, „Nie dotykaj mojego brata” [śmiech]. Zaczęliśmy więc naparzać ochroniarza, a następnego dnia mieliśmy wielką sesję zdjęciową. Na fotografii moje okulary są sklejone super-glue, Caleb ma na nosie okulary, a pod spodem make up – to było po prostu kure*sko śmieszne. Następnego dnia nie wiedzieliśmy już nawet o co się pobiliśmy.

Obaj zostaliście niedawno ojcami, a wszyscy członkowie zespołu są teraz żonaci. Czy sesje nagraniowe do nowego albumu były bardziej spokojne?

Caleb: Były całkiem relaksujące. Mieliśmy swoje własne miejsce, więc mogliśmy przyprowadzić wszystkich naszych przyjaciół. Czasem nasz producent się odrobinę złościł, ponieważ mieliśmy określone ramy czasowe, kiedy to musieliśmy pracować… ale mieliśmy też tam kosz do koszykówki [śmiech]. Naprawdę jesteśmy wielkimi dziećmi, więc robiliśmy te wszystkie dowcipy i kawały.

Na przykład?

Caleb: Na przykład jeśli ktoś coś podniósł to my wkładaliśmy pod to petardę, żeby to wybuchło.

Nathan: Raz był tak głośny wybuch, że nasz inżynier dźwięku musiał iść do szpitala na sprawdzenie uszu [śmiech]. Na całe szczęście nie było to tak poważne, jak mogłoby być.

Więc było to coś na poziomie poduszki-śmierdziuszki na desce do miksowania?

Caleb: Mieliśmy mysz na sznurku, którą chowaliśmy w filiżankach kawy…

Nathan: …i te fasolki, które mają okropny smak.

Caleb: Co dziesięć minut staraliśmy się też, by ktoś użył długopisu z elektryczną końcówką. Powiedziałbym, że nasz pierwszy album był jedynym, przy którym mieliśmy podejście „Kurde. Ktoś poświęca dla nas swój czas, musimy wziąć się do roboty.” Czy to przy nagrywaniu „Only By The Night” graliśmy wall-ball? Każdego wieczoru. Producenci musieli wychodzić na zewnątrz i błagać nas, byśmy wrócili i nagrywali. Mówili „Chłopcy, prosimy, czy moglibyśmy coś dostać?” Nagrywaliśmy utwory między graniem, w przeciwieństwie do grania między utworami [śmiech]. Ale, wiesz, to sprawia, że jest rozluźnienie. Było fajnie.

Wydaje się żeby zdecydowanie nie wierzyć tej wizji was jako poważnego zespołu…

Nathan: Nie biorąc pod uwagę tej całej zabawy, to jedno z większych nieporozumień, co do nas. Zawsze się wygłupialiśmy, ale myślę, że teraz czujemy się po prostu o wiele bardziej komfortowo we własnych skórach.

Caleb: Dodam też, że jak już masz dzieciaka to jest to jedyna rzecz, która się tak właściwie liczy. Jak już to się stanie to uświadamiasz sobie, że jesteś szczęściarzem, iż możesz budzić się każdego dnia, zakładać gitarę, grać muzykę wraz z braćmi i mieć ludzi, którym naprawdę podoba się to, co robisz. Jesteśmy największymi szczęśliwcami na całym świecie.

Nathan: Ludzie myślą, że jesteśmy poważni, bo na scenie liczy się dla nas tylko biznes. Są takie rzeczy, których ludzie w tłumie nie mogą usłyszeć, ale jesteśmy perfekcjonistami.

Mówiąc o reakcjach widowni, widzieliśmy tego gościa, który cały się rozebrał na jednym z ostatnich występów w Wielkiej Brytanii.

Nathan: Kiełbaska z Birmingham.

Caleb: Najśmieszniejszą w tym rzeczą był trzymający go przyjacieł, który ręcę miał dokładnie na jego tyłku [śmiech].

Nathan: Wszyscy o nim tweetowaliśmy, „Kiełbaska z Birmingam. To było zajebiste. Musisz przyjść i z nami jutro wypić.” Spotkaliśmy się z nim na backstage’u.

Mogę spytać, jak go zweryfikowaliście? Fotografia była całkiem rozmyta….

Nathan: [Śmiech] Było z 20 gości, którzy twierdzili, że są nim, więc musieliśmy po kolei ich eliminować. „Nie. Nie. Zdecydowanie nie. Tak, to on!”

Czy takie incydenty was nie rozpraszają?

Nathan: Och, to nas roproszyło [śmiech]. Na szczęście, cała widownia patrzyła jedynie na niego, a nie na nas.

Caleb: No i stało się to podczas „Sex On Fire”, więc mógłbym odejść od mikrofonu i pozwolić zaśpiewać tłumowi.

Ta piosenka totalnie żyje sobie własnym życiem. Czy kiedykolwiek rozważaliście, by jej nie grać?

Caleb: Tak, szybko jej się to udało. Powiedziałbym, że dwa lata temu zdecydowanie były takie momenty, że gdy graliśmy kilka naszych mniej znanych utworów – wszystkie stare rarytasy – to ludzie szli sobie po piwo czy po prostu się wysikać. Potem graliśmy „Sex On Fire”, a my byliśmy jak „Aargh!” Pogodziłem się z tym. Grając ten utwór czuje się jakby ktoś pukał mnie w plecy, żebym pomyślał, no wiesz, że my to ten utwór stworzyliśmy i nieważne gdzie się znajdziemy to zawsze będzie taka reakcja.

Nathan: Plus, fajnie jest patrzeć jak mrówki maszerują z łazienki. Mam na myśli to, że jak tylko ten utwór się kończy to widzi się ludzi, którzy szturmują wyjścia. I wychodzi, że „OK. Właśnie zapłaciliście £40 funtów za jeden utwór, w porządku.”

Minęło już ponad 10 lat od wydania waszego pierwszego albumu. Co myślicie teraz, gdy patrzycie wstecz na te wcześniejsze dokonania?

Caleb: Słucham trochę naszych wcześniejszych rzeczy i lubię je. Myślę jednak, że było to troszkę wymuszone, na przykład sposób, w jaki śpiewam. Ponieważ ja naprawdę nie chciałem, żeby odbiorca rozumiał, co śpiewam…

Nathan: Misja zakończona powodzeniem na dwóch pierwszych albumach [śmiech]. Są piosenki, w których śpiewam chórki i cały czas nie mam pojęcia, co on śpiewa, jeśli mam być szczery.

A czy z czułością patrzycie na te lata z brodami, szelkami i za małymi t-shirtami?

Caleb: Niektóre rzeczy są trochę żenujące, ale tęsknię za włosami. Teraz tak jakby trochę do tego wracam. Mam małą walizeczkę, do której spakowałem wszystkie moje stare koszulki.

Nathan: Ja swoje raz wyjąłem i nawet moja córka nie mogła ich włożyć.

Caleb: Moja żona, która jest szczupłą osobą, włożyła raz mój sweter i dosięgał jej tutaj [Caleb pokazuje palcem ponad pępek]. Powiedziała „Nie zwykłeś chyba tego nosić.” A ja na to „Nosiłem ten sweter każdego dnia całej trasy.”

Czy są jakieś inne warte uwagi pamiątki, które zachowaliście?

Caleb: Moja żona raz mówi „Pamiętasz to?” i wyciąga jakieś malutkie bikini. W pierwszą noc, którą razem spędziliśmy, zdjąłem spodnie i miałem na sobie to bikini, a ona zaczęła się śmiać. Mówiłem „Z czego się kur*a śmiejesz?” A ona na to „Naprawdę to nosisz?”, na co ja „Tak.” Ale teraz już tego nie zakładam. Zdecydowałem się chodzić bez bielizny.

źródło: ShortList.com

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s