Jared dla HitFix

Jared Followill

Roześmialiście się, gdy dziennikarze pytali was, czy była szansa na to, że się rozpadniecie, szczególnie po zejściu Caleba ze sceny w Dallas w 2011 roku i odwołaniu dalszej trasy koncertowej, ale zdecydowanie nawet bracia mogą się podzielić. Czy ta przerwa od zawsze była planowana czy też myśleliście, że naprawdę możecie się rozpaść?

Tak naprawdę, to zaczęliśmy rozmowy o zrobieniu sobie przerwy po „Only By The Night” [w 2008 roku]. Po jego wydaniu mieliśmy zrobić sobie trochę wolnego. Okazało się, że „Only By The Night” wystrzeliło, a wytwórnia chciała, żebyśmy zrobili kolejny album, więc powiedzieliśmy sobie ‚Idźmy naprzód, zróbmy to i płyńmy wraz z sukcesem.’ Podczas gdy byliśmy w studiu przy nagrywaniu „Come Around Sundown” mówiliśmy ‚To nie do wiary, że znów nagrywamy. Tuż po tym wrócimy do koncertowania i robienia tego wszystkiego ponownie.’ Więc powiedzieliśmy sobie ‚Wiecie co? Po tym albumie zrobimy sobie rok wolnego.’

Gdy odwołaliśmy trasę to tak w zasadzie potem ją dokończyliśmy. Pojechaliśmy do Południowej Afryki i pojechaliśmy do Australii na miesiąc. Objechaliśmy Kanadę w kilka tygodni, ale ludzie myślą jedynie, że odwołaliśmy koncert w Dallas i potem zrobiliśmy sobie rok przerwy. Każda sprzeczka czy każda kłótnia miała związek z nocą w Dallas. Nie było to nic, co zbierało się przez jakiś czas. Ta roczna przerwa nie była wcale spowodowana tym, że myśleliśmy iż się rozpadniemy albo tym, że koniecznie musieliśmy od siebie odpocząć, ale bardziej tym, że chcieliśmy mieć trochę wolnego czasu i trochę normalnego życia.

Nie to, że prosisz o współczucie, ale życie w trasie może być bardzo wyniszczające.

Nasza praca nie jest taka ciężka, zabiera po prostu dużo czasu. Jest mnóstwo podróży i innych takich rzeczy, a wiele osób myśli sobie ‚Jej, podróżowanie po świecie, to niesamowite.’ I rzeczywiście takim jest. Ale jeśli podróżujesz, bo jest to częścią twojej pracy to staje się to troszkę mniej czarujące i zabiera odrobinę tej romantyczności z podróżowania po świecie, gdy jest to… coś, co robisz, by żyć. Mam na myśli to, że nigdy nie pomyślelibyśmy, że weźmiemy sobie pięcioletnią przerwę między albumami albo coś w tym stylu. Chcieliśmy jedynie mieć jeden rok, polecieć do domu w Nashville, surfować po internecie, pójść do Whole Foods i nie robić nic, być po prostu normalnymi ludźmi przez odrobinę czasu.

Wszyscy członkowie zespołu uczestniczą w procesie pisania utworów. Jak szybko wiecie, czy macie utwór czy też pracujecie jedynie nad czymś, co powinniście odrzucić?


Ciężko powiedzieć… nie jesteśmy superszybcy. Gdy idziemy nagrywać i zaczynamy pisać to będzie dosłownie jammować i grać dany utwór przez calutką godzinę. Czasem trzeba przeszukać ponad godzinę i 20 minut nagrań, a zawsze będzie się przesłuchiwało do końca, ponieważ wtedy naprawdę zaczyna cię to wciągać. Jammowaliśmy jednak około dwóch godzin przy niektórych fajnych utworach, zanim wiedzieliśmy że z nich nie skorzystamy.

Macie jednak zabawę…

Dokładnie. Wie się, jak już się je przesłucha. Można zrobić coś, co naprawdę fajnie się gra, a potem zabrać to do domu – nasz gość od dźwięku przegra nam to na CD – i posłuchać własnych jammów, które może się naprawdę fajnie grać, jednak mogą one brzmieć kiepsko albo po prostu mogą nam nie pasować.

Robiliście sobie nawzajem żarty w zasadzie przez cały czas wasze pobytu w studiu, czy to przez shock buzzery czy przez poduszki pierdziuszki. Wydaje, że dorastanie razem mogłoby sprawić, że przy żartach nie ma już żadnego zaskoczenia.

Wiem. Dziwną rzeczą jest to, że jest to fenomen, w który się wkręciliśmy. Gdy byliśmy dziećmi to tak naprawdę nie robiliśmy nic takiego, a teraz gdy jesteśmy dorośli to tak jakby cofnęliśmy się w naszej dojrzałości.

Jedną z najbardziej poruszających piosenek na albumie jest „On The Chin”, która jest o byciu dla kogoś i wspieraniu. Brzmi prawie tak, że mogłaby być o twojej rodzinie czy też bracia nigdy nie napisaliby czegoś tak miłego w stosunku do siebie nawzajem?

Tak wiele naszych piosenek może być interpretowanych na tak wiele różnych sposobów. W czasie, gdy tak naprawdę piszesz coś to może być to kompletną abstrakcją, a za rok, gdy coś ci się przydarzy i będziesz ponownie słuchał tego utworu to pomyślisz sobie ‚Wow, ta piosenka brzmi tak, jakby była idealnie napisana do tej sytuacji.’ Ale przy tym utworze [„On The Chin”], częściowo, Caleb zaczął pisać tekst dla jednego ze swoich przyjaciół, dla swojego koleżki JD. Tak naprawdę to jest o tym, potem słyszysz utwór i może to znaczyć tak wiele. Można dopasować wiele różnych sytuacji. Może być tu utwór dla każdego z nas, może być dla naszych żon. Lubię utwory, które są otwarte na interpretacje.

Album jest nie tylko lekki i przyjemny, jest też dawka humoru przy promocji, włączając w to wesoły klip z obsadą „It’s Always Sunny In Philadelphia”. Zdaje się, że zespół zdecydował się przestać brać wszystko na poważnie. Dlaczego?

Zdecydowanie. Myślę, że to po prostu stawanie się coraz starszym i posiadanie rodzin. Przestajesz brać siebie tak bardzo na poważnie. Czuję, że wcześniej za bardzo martwiliśmy się o te wszystkie rzeczy. Gdy zadebiutowaliśmy to chcieliśmy być inni i chcieliśmy lekko szokować, więc staraliśmy się wyglądać dziwnie, mieć wąsy, długie włosy i robiliśmy wiele rzeczy, patrząc na to teraz prawdopodobnie świadomie, by się wyróżniać, ponieważ byliśmy chyba troszeczkę nieśmiali jeśli chodziło o naszą muzykę. Każdy z nas po prostu zaczął grać, zaczęliśmy pisać utwory, a żaden z nas nie był naprawdę dobrym w grze na danym instrumencie. Więc w zasadzie było tak, że potrzebowaliśmy czegoś, by ludzie nas zauważyli, a teraz jesteśmy w zupełnie innym położeniu, jesteśmy o wiele bardziej pewni siebie i czujemy, że możemy być sobą.

źródło: HitFix

Ogłoszenie trasy w październiku!

Kings Of Leon "Mechanical Bull" Album Listening & Announcement Event

Firma Klipsch, a więc znany na całym świecie producent słuchawek oraz głośników, ogłosił iż będzie sponsorem tytularnym zbliżającej się trasy koncertowej Kings Of Leon w 2014 roku, która początkowo obejmie Północą Amerykę. Na razie nie są znane żadne szczegóły, a daty koncertów w USA i Kanadzie mają zostać ogłoszone w październiku. Nie wiadomo też jeszcze, czy grupa będzie koncertować w innych zakątkach świata w ramach promocji „Mechanical Bull”, choć oczywiście bardzo na to liczymy.

Konkurs – wygraj „Mechanical Bull!”

Uwaga, mamy do rozdania trzy albumy „Mechanical Bulll”! Aby mieć szansę na zdobycie jednego z nich należy wykonać własną interpretację okładki najnowszego albumu. Może być to zdjęcie, rysunek, grafika czy nawet instalacja plastyczna – cokolwiek przyjdzie Wam do głowy Swoją pracę należy przekazać nam poprzez wysłanie do nas wiadomości (co możecie zrobić bezpośrednio po wejściu na stronę główną naszego fanpage’a).

Wszystkie prace konkursowe zostaną udostępnione w specjalnie stworzonym na tę okazję albumie zdjęciowym. Dwie płyty powędrują do osób z największą ilością lajków, natomiast trzeciego zwycięzcę wybierzemy sami.

Pamiętajcie, że osoba, która zechce polubić Wasze zdjęcie powinna także lubić nasz fanpage! Konkurs trwa do piątku 27 września, do  godziny 20:00. Sponsorem nagród jest Sony Music Poland. Do dzieła i powodzenia! :)